ODWILŻ
Prace składające się na wystawę „Odwilż” to rysunki wykonane farbą olejną wyciskaną bezpośrednio z tubki i sprytnym sposobem uwięzione w bryłach lodu. Każda bryła ma kształt blejtramu i zostaje zawieszona w galerii jak obraz. W momencie instalacji tracę kontrolę nad tym, co dzieje się z pracą. Siłę kształtującą przejmują czas, temperatura oraz grawitacja.
Wszystko ulega powolnemu rozpadowi, jednak nie mamy tu do czynienia z absolutnym znikaniem, lecz z przyjmowaniem innej postaci. Materia farby wyzbywa się spoiwa, które dotąd warunkowało jej stabilność i gwarancję istnienia. Zostaje przetransponowana na ścianę i podłogę galerii. Nadal istnieje, lecz na tym etapie pojawia się problem rozpoznania jej tożsamości. Materia nie traci ani ilości, ani jakości – zmienia jedynie swoją formę. Proces topnienia staje się procesem dezintegracji obrazu.
Woda występuje w trzech stanach skupienia. W każdym z nich może rozegrać się inna historia. Interesuje mnie to, co wydarza się pomiędzy tymi stanami – moment przejścia, transformacji i utraty stabilności formy. Każda anonimowa twarz zmienia się w każdej mikrosekundzie. Logicznie rzecz biorąc, nie można powiedzieć, że po prostu jest; można raczej – za Parmenidesem – powiedzieć, że staje się. Nieustanny potok subatomowych zmian sprawia, że nigdy nie patrzymy na tę samą twarz, którą widzieliśmy chwilę wcześniej.
Oko nie rejestruje tego procesu w sposób ciągły – jest zwolnione z konieczności nieustannego aktualizowania wyglądu innych oraz własnego. Aby uchwycić mój proces, zarejestrowałem trzy filmy w technice timelapse. To doprowadziło mnie do drugiego wątku pracy – odnoszącego się do konkretnych postaci i idei.
W trzech bryłach lodu „uwięziłem” wizerunki Herberta Marcusego, Karola Marksa oraz Mao Zedonga – swoistych „trzech muszkieterów” i zarazem ikon nowej lewicy lat sześćdziesiątych.
Nie jest moją intencją jednoznaczne deklarowanie poglądów ani tworzenie politycznego manifestu. Zestawienie tych postaci z procesem topnienia lodu układa się jednak w znaczącą metaforę. Idee bywają piękne i wzniosłe, lecz po przejściu przez próbę czasu, temperatury i grawitacji – czyli po konfrontacji z rzeczywistością społeczną – często przybierają formę zniekształconą, wydrenowaną i zdeformowaną wobec pierwotnych założeń.






















