Nieznana religia spojrzenia
Cykl rysunków przedstawia zbliżenia oczu dzikich zwierząt. To próba wejścia w przestrzeń spojrzenia, które pozostaje dla człowieka nieczytelne – obce, a zarazem dziwnie znajome. Patrzymy w oczy istot, których języka nie rozumiemy, lecz których obecność rozpoznajemy instynktownie.
Spojrzenie zwierzęcia nie jest obrazem ani symbolem. Jest wydarzeniem. W jego głębi pojawia się coś, co poprzedza kulturę i język – pierwotna relacja widzenia i bycia widzianym. W tej krótkiej chwili powraca atawizm, ślad dawnej wspólnoty gatunków, zapisany gdzieś głęboko w naszej percepcji.
Możliwe, że zanim powstały religie, zanim pojawiły się systemy wierzeń i obrazy bogów, istniała prostsza forma doświadczenia – napięcie spojrzeń pomiędzy żywymi istotami. Człowiek i zwierzę spotykają się w milczeniu, w czystej obecności wzroku.
Ta relacja pozostaje dla nas nieznana, a jednocześnie fundamentalna. Dlatego spojrzenie zwierzęcia można potraktować jak ślad archaicznego rytuału – jak fragment zapomnianej, wspólnej dla wszystkich istot „religii spojrzenia”.









