Corpus
Skóra stanowi szczególną granicę pomiędzy tym, co widzialne, a tym, co ukryte w głębi ciała. To na jej powierzchni możemy dostrzec ślady pracy organów wewnętrznych — napięcia, pulsowanie, zmiany temperatury czy drobne reakcje, które zdradzają istnienie niewidocznego życia pod powierzchnią.
Człowiek jest użytkownikiem ciała, w którym nieustannie zachodzą procesy pozostające poza zasięgiem wzroku. Ta ciemna, niedostępna strefa zostaje przykryta czymś dla nas najbardziej ludzkim — powierzchnią skóry. To właśnie na niej pojawiają się subtelne ślady wewnętrznej aktywności organizmu, wywołujące różnorodne reakcje emocjonalne i estetyczne.
Plecy, będące głównym motywem cyklu, ukazane są jako rozległa powierzchnia ciała — niemal krajobraz skóry. Pozbawione ekspresji twarzy i spojrzenia, stają się miejscem koncentracji na samej materii cielesności. Fałdy skóry, napięcia mięśni i delikatne zmiany powierzchni tworzą obraz, który jednocześnie odsłania i ukrywa to, co znajduje się pod nią.
Być może właśnie dlatego Plotyn pisał, że „wstydzi się tego, że ma ciało”. W tej postawie cielesność jawi się jako coś niepokojącego — przypomnienie o materialności, której nie jesteśmy w stanie w pełni kontrolować ani zobaczyć.







